I have never been too crazy about prints, more specifically flower prints. I always thought they weren’t designed for everybody and never imagined there will be a day that my wardrobe might see more of them. Slowly I am succeeding in breaking from my avoidance of prints. I still remember all the rules on how to not mix prints because apparently it’s a big ‘no-no’. However, seeing this trend grow and grow I decided to go more in depth and check what exactly are the rules (if any) and how easy is it to combine prints?

After some reasearch online I found that the first rule (which seems to be the most important one to avoid a ‘Print Mixing Fail’) is to keep at least one similar colour in both pieces, as this will create the base and continuity. It can be either similar background, or different shades of chosen featured colour. You can then mix flowers with stripes or polka dots, horizontal and vertical designs or flowers with flowers – the combinations are limitless once you stick to the primary rule.

Another suggestion is to soften prints with accessories. This can be achieved either with plain colours to tone it down a little or with more print if it continues with the created look. Small prints are more forgiving and easier to mix than the big ones. However, there is always a worry of the outfit resembling pyjamas. If you feel like this is a possibility then tone it down – change your shoes, wear a belt or a cardigan in a neutral colour. I have noticed that in recent years fashion ‘no no’s’ are being broken each season, therefore there is no need to get too caught up in all the ‘do’s and don’t’s’ because if it feels right it probably is.

This Summer’s fashion was flooded with all sort of combinations which still seems to be progressing into Autumn and despite my initial reservations the print trend is really starting to grow on me.

Nigdy nie bylam zwolenniczka wzorow a w szczegolnosci kwiecistych deseni, gdyz sadzilam ze nie kazdemu w nich do twarzy. Zaliczalam siebie do tego grona, zatem nie trudno sobie wyobrazic moje zaskoczenie kiedy zauwazylam coraz to wiecej wzorzystych ubran w mojej szafie. Powoli nabieram odwagi aby dodawac wiecej deseni w moich codziennych stylizacjach. Nadal jednak w podswiadomosci przeplataja sie dawne zakazy w stosunku do laczenia i mieszania wzorow. Pod wplywem rosnacego tredu postanowilam poczytac wiecej na ten temat i zobaczyc jakie sa reguly (jezeli jakiekolwiek istnieja) i jak radzic sobie z ich laczeniem.

Po przeczytaniu kilku forum i blogow wychodzi na to iz jedna z najwazniejszych zasad jest trzymanie sie jednego wspolnego koloru np. odcieniu tla lub podobnej kolorystyki w wybranych deseniach, kreaujac w ten sposob spojna podstawe ubioru. Podazajac tym torem mozemy mieszac wzory na przerozne sposoby; kwiaty z paskami lub groszkami, poziome desenie z pionowymi jak i rowniez kwiaty z kwiatami.

Kolejna sugestie jaka odkrylam podczas buszowaniu po internecie jest rozbicie intensywnosci “mixu” za pomoca jednolitych dodatkow, badz kontynulujac z wzorami. Wyglada na to iz mniejsze wzory sa latwiejsze w laczanie nizeli te wieksze i bardziej wyrazieste. Do tego rowniez dochodzi obawa wykreowanego pizamowego looku! Jezeli czujesz ze zestawienie kloci sie ze soba; zmien buty, pasek badz cardigan na te w bardziej neutralnych tonacjach. Przez ostatnie lata dalo sie zauwazyc iz w nowych badz przywroconych trendach wszelkie zasady predzej czy pozniej sa przelamywane. Zatem jezeli w czyms czujemy sie dobrze to znaczy ze i tak dobrze w tym wygladamy.

Letnie kolekcje byly przepalnione wzorami i zanosi sie na to iz ten trend bedzie kontynulowany rowniez przez jesien. Pomimo moich odwiecznych rezerwacji, ostatnio wzory przejely moja szafe i wyglada na to ze ta sytuacja bedzie trwala jeszcze jakis czas.

Pic. Ref. Myfashiontricks, Greaseandglamour, Whowhatwear, Zara, Asos, leeoliveira.com