I have November Vogue since it first came out back in October but only today I opened it for the first time – very bad, considering that the December issue is already available – but unfortunately it got seriously stuck under the pile of clothes generated on the spare bed after travelling. Luckily for me, my eyes were treated with this issue and especially with the fashion piece featuring Cara Delevingne. She is the sensation of a natural beauty. The intensiveness of the background combined with her flawless and hypnotising poses make this spread one of the best I have seen in a while.

Posiadam Listopadowego Vogue-a od momentu kiedy trafil na sklepowe polki w Pazdzierniku, jednak dopero dzisiaj po raz pierwszy zakjrzalam do niego – strasznie mi wstyd, zwazywszy na to ze Grudniowy numer jest juz dostepny – niestety ten egzemplarz powaznie “zawieruszyl” sie pod sterta ciuchow zgromadzonych na zapasowym lozku po ostatniej podrozy. Szczescie ze trafil w moje rece bo jest wrecz ze uczta dla oczu a w szczegolnosci sesja z Cara Delevingne. Jest ona bowiem esencja naturalnego piekna. Intensywnosc drugiego planu zestawiona z jej nieskazitelnymi i hipnotyzujacymi pozami, mianowala ta sesje jedna z najlepszych ktore widzialam ostatnio.Ref: Vogue UK